poniedziałek, 17 lutego 2014

Tajemnicze spotkanie część I

Postanowiła, że będę tu pisała moje opowiadania o Violettcie "Od kuchni" czyli wszystko wymyślone przeze mnie i związane z postaciami ;>


*Violetta*
Wyszłam zobaczyć się z moim kochanym Diegiem. Stęskniłam się za nim, ponieważ dawno go nie widziałam ;<.
 Poszliśmy do pobliskiej kawiarni i zaczęliśmy długą rozmowę. Diego oczywiście zaczął jako pierwszy:
-Kochanie nie chcę, żeby między nami się coś zepsuło.
-Ale co ma się zepsuć? Przecież kochamy się nawzajem i nic nie może tego popsuć. O co się tak martwisz?
-Bo wiesz... Ostatnio wprowadził się koło twojego domu jakiś przystojny Leon, czy jak mu tam.
-Tak? Nic o tym nie wiem. Może nie widziałam go jeszcze.
-A ja go widziałem i boję się, że coś może cię z nim połączyć.
-Skarbek. Nic mnie z nim nie łączy nie łączyło i nie będzie łączyło. Kocham tylko ciebie i musisz to zaakceptować.
-Dobra nie rozmawiajmy o tym. Chodź, do wesołego miasteczka.
-Oki tylko pójdę do toalety ;>

*Diego*
To był dziwny dzień. Najpierw wpadłem na tego dziwnego kolesia jakiegoś tam Leona.

Spytał się czy znam tą ładną dziewczynę która mieszka obok. Spytałem się czy chodzi o Violettę, po czym ja opisałem. Strzeliłem w 10. On chciał do niej zarywać. Później spotkałem swoją dziewczynę w kawiarni i pogadaliśmy o nim. Wiedziałem, że Violetta by mnie z tym typkiem nie zdradziła, ale jednak się bałem.
Poszliśmy do wesołego miasteczka, po czym wpadliśmy tam na kogoś kogo wcale się nie spodziewaliśmy....

*Leon*
Wybrałem się dzisiaj do wesołego miasteczka. Zobaczyłem tam tego dziwnego gościa na którego dzisiaj wpadłem. Szedł za rękę z tą śliczną dziewczyną i już wiedziałem, że to ta jedyna.

L: Hej, to na ciebie dzisiaj wpadłem co nie?
D: Tak, możesz się odsunąć, bo chcemy przejść?
V: A więc to to jest ten chłopak. Cześć Violetta.
L: Cześć, Leon. (pocałowałem ją w rękę) A wy jesteście razem?
D: Tak, ale nic Ci do tego!
L: Dobrze tylko spytałem. Bez agresji.
V: Diego! Weź się trochę ogarnij (Violetta myśli: Ale Leon to przystojniak i dżentelmen, a Diego zachowuje się jak pajac)
D: Ja się nie denerwuję. Ale chcemy przejść. Pa!
L: A nie możemy pochodzić razem?
V: Pewnie!
D: Nie! Nara!
V: Diego weź przestań! Nie mam już ochoty z tobą tu być! Idę pa.
Violetta odeszła, a ja oczywiście za nią..
Dogoniłem ją odprowadziłem do domu i dałem swój numer telefonu....


Podoba się rozdział?
Następny będzie jutro ;>
/ Carmen ;3










6 komentarzy: